Przy całej mojej sympatii zahaczającej o miłość, którą żywię do francuskiego, szczególne miejsce w moim językowym sercu zajmuje hiszpański.
To dla mnie język nieodłącznie związany z wakacjami. Z totalnym luzem i opuszczonymi szybami w oknach wynajętego na Minorce samochodu. Z szeleszczącymi dialogami w sklepie, których przedmiotem są churros z czekoladą, świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy albo lody. Z muzyką, która wprawia w ruch nawet najbardziej zasiedziałe na kanapie pośladki. Jakim cudem coś takiego może kojarzyć się źle?

Jedynym cieniem, który kładzie się na naszej z hiszpańskim znajomości jest krótki epizod studencki, o którym wypada mi powiedzieć tylko tyle – dramat. Odmiana czasowników na wyrywki, nauka tego, co akurat przypomniało się prowadzącej, jej zakochanie we własnym głosie, który usypiał i nie dawał okazji do formułowania własnych wypowiedzi… Na szczęście po chwilowym fochu zimą AD 2018 hiszpański i ja znów zostaliśmy kumplami. Bywają jednak momenty, w których moje dwa ulubione języki obce nieźle mieszają mi w głowie. Spróbowałam je dla Was opisać!
Ten post jest kontynuacją miłej rozmowy, do jakiej zaprosiła mnie moja przyjaciółka i koleżanka po fachu, najlepsza nauczycielka hiszpańskiego Agata z agatauczy.pl. Wpadnijcie!
Wymowa francuska a hiszpańska
Bądźmy szczerzy – spotkanie z francuską wymową przypomina, zwłaszcza dla ucznia początkującego, zderzenie ze ścianą. Trzy litery, których nie czyta się w ogóle, pięć liter, które czyta się jak jedną, spółgłoski, które w zależności od sąsiedztwa zmieniają sposób, w jaki się je czyta… Obłęd. Z drugiej strony to właśnie we francuskiej wymowie leży ta tajemnica piękna i melodii, która każe nam wzdychać “ach, ten francuski!”. Skupmy się teraz na podobieństwach i różnicach wymowy francuskiej i hiszpańskiej.
Zapomnij o „h”
Jeśli jakaś litera mogłaby i chciała się na nas obrazić, to zrobi to właśnie H. Nie ma we francuskim ani w hiszpańskim bardziej ignorowanej litery. Francuskie “habiter” – mieszkać albo “hiver” – zima podlegają tej samej zasadzie co hiszpańskie “hablar” – mówić czy “historia” – wiadomo co.
W najlepszym wypadku we francuskim natkniemy się na tak zwane “h aspiré”, czyli “h przydechowe” – które w praktyce przypomina dziurę po zębie, bo nie możemy połączyć zaczynającego się na nie słowa z rodzajnikiem, tylko musimy rodzajnik wymówić osobno, niejako podkreślając nieobecność dźwięku “ha”. Le haricot – fasolka zamiast *l’haricot albo la haine, czyli gniew, zamiast *l’haine. Dzieje się tak, ponieważ łącząc słowa moglibyśmy powiedzieć jakieś inne słowo, dajmy na to “laine”, czyli “wełna”. A przecież wełny do wroga żywić nie mamy jak, co nie?

Nos Francuza
Pamiętam, że gdy na lekcjach przesiadałam się na hiszpański, jedną z najważniejszych blokad w mówieniu albo czytaniu na głos było takie poczucie zagubienia, które włączało mi się w przypadku zbitek liter znanych mi z francuskiego, a we francuskim czytanych zupełnie inaczej, bo przez nos. Zobaczcie dokładnie o co mi chodzi:
“Kłamać” to po hiszpańsku i po francusku taki sam czasownik, ale podczas gdy Francuzi przepuszczają pierwszą samogłoskę przez nos, mówiąc “mentir”, Hiszpanie kładą ją całkiem na język i zęby, co daje “mentir”. Identycznie sprawa ma się z czasownikiem “czuć” – “sentir” kontra “sentir”. Jeśli klikniesz w te słowa, przeniesiesz się do serwisu forvo.com, który dzięki zaangażowaniu użytkowników z całego globu podpowiada jak się wymawia dane słowo. Świetne narzędzie, polecam!
Mój francuski radar co chwilę doświadczał szoku poznawczego, no bo jak przeczytać /an/ zamiast /ɑ̃/ w wyrazie “descansar”, czyli hiszpańskim odpowiedniku czasownika “se reposer”, albo /en/ zamiast /ɑ̃/ w zwrocie “estar consciente”, czyli “être conscient”, być świadomym. No i nieśmiertelne “cantar” zamiast “chanter”. Ech, zachciało ci się uczyć drugiego języka z tej samej rodziny, chica…
Zwróć się ku czasownikom
Na pocieszenie zauważmy, że zarówno w hiszpańskiej jak i we francuskiej gramatyce mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem jakim są czasowniki zwrotne. Co więcej, w obu językach cząstka zwrotna, która w polszczyźnie pozostaje niewzruszona i identyczna niezależnie od tego, czy “myję SIĘ” ja, czy “myjesz SIĘ ty”, a może wszyscy “myjemy SIĘ” (mam nadzieję…), a zatem – cząstka zwrotna się odmienia.
Je me lève, tu te lèves, il se lève, nous nous levons, vous vous levez, ils se lèvent
to czasownik „wstawać” po francusku, czyli „se lever”
yo me levanto, tú te levantas, ella se levanta, nosotros nos levantamos, vosotros os levantáis, ellos se levantan.
to czasownik „wstawać” po hiszpańsku, czyli „levantarse”
Z lekcji z Agatą pamiętam też, że w hiszpańskim “ku uciesze” uczących się “się” pozostaje w zdaniu odmienione do konkretnej osoby nawet jeśli czasownik stoi w zdaniu w formie bezokolicznika. Nic nie rozumiesz z tego bełkotu? No to zobacz przykład:
levantarse – wstawać
Muszę wstać o siódmej.
Wersja hiszpańska:
Tengo que levantarme a las siete.
Wersja francuska:
Je dois me lever à 7 heures.
Jak widać, nasze języki zachowują się w tej kwestii solidarnie niczym rodzeństwo, nic tylko się cieszyć!

Nie ciesz się tylko za wcześnie
Momenty na których we francuskim możesz się nieźle wyłożyć, sugerując się znajomością hiszpańskiego? To przede wszystkim słówka, słownictwo, le vocabulaire, el vocabulario. Możesz na przykład:
- pomylić płeć i z faceta – po hiszpańsku él – zrobić dziewczynę – po francusku elle (wymowa jest identyczna).
- powiedzieć kursy zamiast zakupy – to, co po francusku nazywamy les courses, można pomylić z los cursos.
- powiedzieć coś w stylu “zwiedzam ukochaną babcię”, bo gdy po hiszpańsku “zwiedzać” i “odwiedzać” to ten sam czasownik, czyli “visitar”, we francuskim “visiter” zarezerwowany jest dla zwiedzania katedry, muzeum, stolicy… Jeśli powiesz, że zwiedzasz sąsiadkę, możesz nadać swojej wypowiedzi nieco erotycznego charakteru. Jeśli po prostu wpadasz do niej na kawę, powiedz: je lui rends visite. OK?
- zrobić bigos z słów “dla” i “przez”. Po hiszpańsku “para” to “dla”, czyli francuskie “pour”.
Este regalo no es para ti. Lo siento.
Ce cadeau n’est pas pour toi. Désolée !
Bój się i ucz się
W grupach językowych, których mam przyjemność być członkiem regularnie pojawiają się pytania o naukę języka z tej samej rodziny. Francuski i hiszpański – Łatwo? Trudno? Warto? Nie warto? Czy nauka hiszpańskiego, jeśli znam francuski, będzie dla mnie bułką z masłem, czy raczej zrobi mi w głowie przysłowiowy bigos? A odwrotnie? Jeśli znam hiszpański, może wezmę się za francuski?
Brak na te pytania jednoznacznej odpowiedzi. Będąc uczennicą z tą pierwszą z wymienionych perspektyw przyznaję, że moje doświadczenie nauki hiszpańskiego było czystą przyjemnością. Nie mam wrażenia, że te dwa języki tragicznie na siebie nachodzą i jeden drugiemu zabierają przestrzeń. Na pewno trudno jest mi wyrobić sobie ładny hiszpański akcent i chyba już zawsze Hiszpanie rozpoznają we mnie polsko-francuski miks, ale… czy to powód do zmartwień? Dla mnie nie.
Zamiast się tym przejmować, otwieram okno w samochodzie, wystawiam łokieć i najgłośniej jak się da śpiewam z Luisem Fonsi jego największy, tropikalny hit – Despacito. Powolutku, ludzie. W odpowiednim tempie wszystkiego da się nauczyć!
