Yay! W piątek 13 listopada o 16 startuje mój podcast Ach, ten francuski!, w którym będę opowiadać Wam o tym co mnie i moich Uczniów w tym wyjątkowym języku zachwyca i dziwi jednocześnie.
Każdy z odcinków, których w pierwszym sezonie będzie 10, będzie trwać około 10 minut. Akurat tyle, by przy kawie czy herbacie posłuchać o osobliwościach tej delikatnej językowej materii. Podcast będzie dostępny na wszystkich ważniejszych platformach – na Spotify, na iTunes, na Google Podcasts, w serwisie Pocket Cast oraz docelowo na YouTube. O którym więcej za chwilę.
Bardzo potrzebuję przyjaznej formy dzielenia się z Wami moją wiedzą. Przekazuję ją od lat na moich lekcjach, ale ogromnie lubię wychodzić z nią do Internetu. Tam jednak warto byłoby być wszędzie i robić wszystko, a na to nie mogę sobie pozwolić. I w sumie nie chcę, wiecie? Mam to szczęście, że mam pracę, którą bardzo lubię, ale nie chciałabym, by wypełniła szczelnie całe moje dni. Wokół mnie jest wielu ludzi, którzy potrzebują mieć mnie blisko, skupioną. Próbowałam, ale nie potrafię jednocześnie produkować treści na wszystkie kanały (treści jakościowych, innych na każde medium) i dbać o mój czas tylko dla rodziny. Może jeszcze brak mi doświadczenia, może jestem źle zorganizowana, nie wiem. Wiem jedno – nie służy mi poczucie winy. Muszę wybierać.

Podcast pisany długopisem
Choć zatem obecność w social mediach w wydaniu pop i insta kosztuje mnie bardzo dużo czasu i energii, a tych nie posiadam w nadmiarze, mam coś do powiedzenia i nie chciałabym z tego rezygnować. Zależy mi na tym, by przekazywać Wam wiedzę o języku, podawać sposoby na wyrażenie tego, co wyrazić chcecie i potrzebujecie, w uporządkowany, ale i ciekawy sposób. Odkryłam podcasty – i uznałam, że zasoby, które teraz mam, wykorzystam właśnie tak. Kupiłam sobie piękny, różowy jak tło moich postów na instagramie zeszyt, i kiedy dzieci się bawią albo kiedy słucham muzyki, otwieram go i zabieram się za opowiadanie o urodzie mojego ulubionego języka. Tak jest – piszę długopisem w zeszycie w kratkę. Odpoczywam w ten sposób od ekranu, a moim myślom zawsze po drodze było z papierem. Tak powstały już cztery pierwsze odcinki – dwa czekają na Słuchaczy, dwa następne są właśnie w obróbce.
Już kiedyś zaczęłam podcast, co się stało?
Jeśli jesteście ze mną dłużej, to być może pamiętacie, że jesienią 2018 roku wysłałam jeden odcinek podcastu Les mots de la une jako prezent za zapis na mój newsletter. Nagrałam go pod suszarką na ubrania pożyczonym mikrofonem. Odsłuchałam to ostatnio… Technicznie – masakra, więcej tam zgrzytów niż treści! Chciałam nagrywać po francusku krótkie odcinki o bieżących sprawach, pierwszy był o plastikowych słomkach, które zaśmiecają oceany. Niby spoko, ale wtedy jakoś tego nie czułam. Do tego skutecznie pochłonęła mnie praca, bo Uczniowie szczelnie wypełnili mój grafik, nie wykształciła mi się jeszcze wtedy też odpowiedź na zarzut, że “nie jestem Francuzką i to słychać” (???) no i statek pomknął w dół.
Format wideo się nie sprawdził, dlaczego?
Kontynuując wątek akwarystyczny – sporo wody w Wiśle upłynęło, chęć działania skierowałam na format wideo i założyłam mój kanał na YouTubie. Widownia ciepło przyjęła filmy z przydatnymi wyrażeniami, słowniczek zwrotów pomocnych na lekcjach online czy przewodnik po francuskim literowaniu, ale siedząc nad kartką z pomysłami na kolejne występy łapałam się za głowę. Czas, którego nie mam… (W tle słyszycie teraz dramatyczne tykanie zegara). Żeby nagrać coś, co ma wyglądać i co ma się oglądać, trzeba tego czasu niesamowicie dużo. Chylę czoła przed moimi znajomymi specami od YT, zwłaszcza przed moją amiga Agata uczy. To co robicie to TYTANICZNA ilość pracy poparta KOSMICZNYM know-how na tematy obróbki, dźwięku, promocji i miliona innych aspektów pracy z formatem video. Ja wysiadłam. I wiem, że to może się wydawać słabe, bo się laska skarży, że jej czasu brakuje… Ale ja się tego nie wstydzę – przeciwnie, jestem nawet dumna z siebie, że nie cisnę się na siłę, bo wtedy byłby wielki klops, a nie wspólne wzdychanie do francuskiego.
Będę z Wami szczera – zaczęłam też czuć się źle
Robiąc filmy i próbując zaistnieć w świecie obrazu dwa czy trzy razy oberwało mi się, że, delikatnie mówiąc, zainspirowałam się osobami z branży. I chociaż te zarzuty były bezpodstawne, to raz, i pozytywnych reakcji było jakieś 100 razy więcej, to dwa, nie mogę pozbyć się tej niechęci do publikowania nowych filmów, bo od razu myślę co się tym razem nie spodoba. Nie tak powinno to wyglądać, wiem, ale nic na to nie poradzę.
Ale wróćmy do podcastu! Przełomowym dla mnie momentem było zaproszenie na antenę radiowej Czwórki, na której opowiedziałam nieco o francuskiej wymowie i sposobach na naukę potocznego słownictwa, które wypełnia teksty francuskich raperów. Niedługo potem na jednej z moich lekcji uczennica pochwaliła się, że zaczęła nagrywać podcast z koleżanką. Zapytałam: myślisz, że to dobry pomysł, taki podcast? Odpowiedziała: najlepszy! Rób to po francusku. Dziękuję, K.! I cieszę się, że dzisiaj mogę Was zaprosić na premierę mojego podcastu – to takie uczucie, które towarzyszyło mi, gdy po raz pierwszy spędziłam dzień w moim własnym biurze. Jestem u siebie. Mam nadzieję, że dacie się zaprosić!

To co dalej z jutubami?
Wszystko, co do tej pory nakręciłam na YouTubie zostaje, pewnie wjadą tam też podcasty – dajcie znać czy lubicie słuchać na tej platformie. A co dalej? Nie wiem. Mam dopiero 30 lat, może jak dzieci pójdą do szkoły i już nie będą chciały spędzać czasu ze starymi, odkurzę moje piękne lampy, nauczę się robić sobie porządny makijaż i stanę przed kamerą? Kto wie. Rok temu nie pomyślałabym, że na serio wrócę do nagrywania podcastów.
Dobra, konkrety! Bo na pewno chcielibyście wiedzieć czego możecie się spodziewać po podcaście Ach, ten francuski! Tego:
Krótkich, lekkostrawnych odcinków. Jeśli dłużej niż 10 minut, to niewiele dłużej, promis juré !
Transkrypcji z zadaniami. Każdy nowy odcinek podcastu będzie się pojawiał także tu, na blogu, razem z plikami do pobrania.
Tematów, które kręcą się wokół nauki francuskiego, jego gramatyki, wymowy, słownictwa. To, co lubicie najbardziej!
Francuskiego wziętego z seriali, blogów, YouTube’a, praktycznego, zachwycającego, ciekawego. Macie z tego skorzystać maksymalnie.
Tłumaczenia w prosty, skuteczny sposób, po polsku z podsumowaniem po francusku. Chcę Wam opowiedzieć francuski po mojemu.
Mojego uśmiechu, przebijającego spod słów. Bo jeśli miałabym przekazać Wam jedną jedyną rzecz, niech nią będzie pozytywne podejście do nauki francuskiego. Mam nadzieję, że ten podcast sprawi nam wszystkim mnóstwo radości!

Jutro o 16 TE SŁOWA zmienią się w link. Kliknij, słuchaj, ucz się!
Dzięki, że czytasz.
Marta
Ekstra! Super pomysł!
Świetny pomysł, chętnie będę słuchać. Francuski lekki, łatwy i przyjemny 🙂 Był kiedyś program o nazwie „Muzyka łatwa, lekka i przyjemna” I z pewnością taki jest ten język w twoim wykonaniu Marto 🙂 Jak muzyka…