Komu przyda się „Miła odmiana”?

Z entuzjazmem czytając o językowym zanurzeniu, Marcela znalazła kilka francuskich seriali w popularnym serwisie streamingowym. Zapadając się co wieczór w miękkie poduszki kanapy marzy o tym, by swój książkowy francuski przekuć w to, co słyszy z ust ulubionych aktorów. Tylko że czuje się onieśmielona - tyle tam potocznych zwrotów, słowa łączą się ze sobą w szalonym pędzie, i choć polskie tłumaczenie wydaje się dobrze oddawać rzeczywistość na ekranie, ciężko wyłowić francuski pierwowzór. A poza tym to tyle roboty… Jak więc lekko…

0 Komentarzy

Koniec treści

Nie ma więcej stron do załadowania