Literacka jazda bez trzymanki, czyli przed Państwem Alain Mabanckou
Wybacz mi, Alainie Mabanckou, Autorze Niezwykły, Głosie Najdonośniejszy, tę długą chwilę, której mi trzeba było, żeby docenić „Kielonka”. Nie spodziewałam się tego. Bo choć odebrałam klasyczne, filologiczne wykształcenie i swego czasu na pamięć znałam okrągłe sonety i wielostronicowe traktaty, to ogromnie doceniłam utwory rzucające wyzwanie klasycznym i klasycystycznym przyzwyczajeniom czytelniczym. Na przykład „La Disparition” Pereca (powieść napisaną bez użycia litery „e”, najliczniej występującej we francuskim samogłoski) albo „Grę w klasy” Cortázara (czytałam wersję „skaczącą”, a wy?). A tu nagle przed…