Literacka jazda bez trzymanki, czyli przed Państwem Alain Mabanckou

Wybacz mi, Alainie Mabanckou, Autorze Niezwykły, Głosie Najdonośniejszy, tę długą chwilę, której mi trzeba było, żeby docenić „Kielonka”. Nie spodziewałam się tego. Bo choć odebrałam klasyczne, filologiczne wykształcenie i swego czasu na pamięć znałam okrągłe sonety i wielostronicowe traktaty, to ogromnie doceniłam utwory rzucające wyzwanie klasycznym i klasycystycznym przyzwyczajeniom czytelniczym. ​Na przykład „La Disparition” Pereca (powieść napisaną bez użycia litery „e”, najliczniej występującej we francuskim samogłoski) albo „Grę w klasy” Cortázara (czytałam wersję „skaczącą”, a wy?). A tu nagle przed…

0 Komentarzy

„W tę historię możecie wierzyć lub nie”. Tahar Ben Jelloun, „Dziecko piasku”

Im mniej mam czasu, tym bardziej cieszy mnie czytanie. Czas mi się nad książką nie rozkurcza, wręcz przeciwnie, ale są to chwile nadzwyczaj udane. Mam szczęście do lektur i dobrze trafiam, ostatnio na książki napisane przez autorów związanych z językiem francuskim, ale dalekim od mieszkańców paryskiego Panteonu. Dzisiaj wycieczek odcinek drugi! „Nim odeszła, powierzyła mi gruby, ponad dwustustronicowy zeszyt, który zawierał dziennik i myśli Beja Ahmeda. Czytałem go wielokrotnie. Za każdym razem byłem poruszony i nie wiedziałem, co…

1 Komentarz

„Odsprzedaję ciszę zza kulis, gdy opustoszeje sala”. Kamel Daoud i jego „Sprawa Meursaulta”

Słyszysz „literatura francuska” i kolano samo ugina się do nabożnej modlitwy, której przypatruje się tysiące wiekowych oczu. Hugo, Balzac, Zola - kanon, świętość, « à lire absolument », w wydaniu kolekcjonerskim i kieszonkowym, na każdej półce, pod każdą strzechą, obok każdego łóżka osoby, która chce mienić się człowiekiem oczytanym i światowym. Literackie podróże znanymi, po wielokroć omówionymi przez specjalistów trasami – kto tego nie lubi? Od czasu do czasu warto jednak skręcić w boczną uliczkę i przejść się szlakiem, którego nie wydeptały jeszcze tłumy turystów, a…

0 Komentarzy